Dodano: 9.06.2010r. przez: olafilipiak Kategoria: Ciekawostki

Jeden dzień z życia prywatnego detektywa

olafilipiak

Autor
1367 wiadomości

Niewierni małżonkowie, nieuczciwi wspólnicy, sprawiające problemy dzieci - tak w skrócie można opisać sprawy, nad którymi pracują prywatni detektywi. Jednak ich praca, wbrew stereotypom, wymaga przede wszystkim cierpliwości i doświadczenia.

Jeszcze kilkanaście lat temu większość Polaków znała prywatnych detektywów z amerykańskich seriali. Mało kto myślał o tym, żeby skorzystać z ich usług. Wraz z otwieraniem się Polski na trendy zachodnie, pojawiło się także zapotrzebowanie na detektywów. Sprawdziliśmy, jak wygląda ich praca, jakie mają zlecenia i co trzeba zrobić, by otworzyć agencję detektywistyczną.

Młodość nie jest atutem

Marek* ma 38 lat. Od 3 lat prowadzi w Łodzi agencję detektywistyczną. Jak sam mówi, jego praca nie ma nic wspólnego z tym, co można sobie wyobrażać po obejrzeniu kilku odcinków seriali o słynnych detektywach. - Moja praca polega głównie na obserwacjach i mozolnym gromadzeniu dowodów. Pościgi i podsłuchy? Żaden prywatny detektyw nie ma prawa zamontować nigdzie podsłuchu. To nielegalne. Może je jedynie namierzać i likwidować.

Stereotyp skutecznego prywatnego detektywa to pan około 40. roku życia, z doświadczeniem w policji, Służbie Celnej czy wojsku. I tak zazwyczaj bywa. - Osobie, która tylko skończyła kurs detektywistyczny nie uda się przebić w branży. Po pierwsze, nie ma odpowiednich kontaktów i znajomości, które posiada np. były policjant. Po drugie, nie ma żadnych konkretnych informatorów. Po trzecie ludzie bardziej ufają osobom dojrzałym, mającym za sobą jakieś doświadczenia, i życiowe, i zawodowe. Młodość nie jest tu atutem - twierdzi Marek.

Jakie inne cechy powinien posiadać prywatny detektyw? - Przede wszystkim cierpliwość. Bywa tak, że niekiedy trzeba obserwować daną osobę przez kilkanaście dni, zanim uda się zdobyć interesujące klienta zdjęcia czy nagrania wideo - mówi Marek. W tej branży ceni się także opanowanie, sprawność fizyczną i dyskrecję, bo nikt nie przyznaje się rodzinie czy znajomym, że korzysta z usług agencji. - Dwa razy w tygodniu chodzę na siłownię, poza tym basen i treningi karate. Umiejętność samoobrony przydaje się, zwłaszcza przy prowadzeniu spraw gospodarczych, kiedy ma się do czynienia np. z ochroniarzami jakiegoś biznesmena. Porządnego lania jeszcze jednak nie dostałem - śmieje się.

Niewierni małżonkowie i nieuczciwi wspólnicy

Sprawy gospodarcze to stosunkowo niewielki procent zleceń, które przyjmuje Marek. - W Łodzi najwięcej klientów zgłasza się do mnie, aby zdobyć dowody niewierności swojego partnera. Niekiedy są to tylko podejrzenia, niekiedy ludzie potrzebują dowodów, aby uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie drugiej strony - stwierdza. - Po przyjęciu zlecenia obserwuję daną osobę, robię zdjęcia, nagrywam filmy wideo, notuję z kim i kiedy się widuje. Oczywiście trzeba to konsultować z klientem, bo bardzo często okazuje się, że mąż powiedział w żonie, że ma w pracy nadgodziny, a tymczasem jedzie spotkać się z kochanką w hotelu. Powiedzenie prawdy w takich przypadkach nie należy do przyjemności.

Ciekawych spraw jest niewiele. - Zazwyczaj to „przeciętne" romanse, mąż zdradza żonę z koleżanką z pracy, albo żona męża z sąsiadem. Jednak było kilka zleceń, które zapadły mi w pamięć. Szczegółów nie mogę zdradzić, powiem tylko tyle, że zamiast romansu wyszło na jaw uzależnienie mężczyzny od hazardu. Kiedy zakomunikowałem to żonie, rozpłakała się ze szczęścia, bo myślała, że mąż ją zdradza. Facet poszedł się leczyć, a małżeństwo udało się uratować.

Inne sprawy rodzinne to poszukiwania osób zaginionych oraz obserwacja dorastających dzieci, z którymi nie radzą sobie rodzice. - Poszukiwania to bardzo długotrwały i skomplikowany proces. Trzeba dokopać się do akt policyjnych (tu właśnie przydają się znajomości i kontakty), nieraz wyjechać zagranicę. Sporo spraw dotyczy osób, zwłaszcza młodych kobiet, które wyjeżdżają do pracy na Zachód i po kliku dniach kontakt z nimi się urywa. Kiedyś odnalazłem jedną dziewczynę z Łodzi w niemieckim burdelu. Myślała, że będzie zbierać truskawki... - opowiada Marek. - Czasami rodzice proszą mnie o sprawdzenie z kim zadaje się ich dziecko, w jakim towarzystwie się obraca, co robi po szkole. Swego czasu miałem taką sprawę. Okazało się, że szesnastoletnia dziewczyna - rodzice zamożni, dwa samochody, dom pod Łodzią, wakacje zagranicą - uprawia seks za pieniądze z dużo starszymi od siebie mężczyznami. Matkę zaniepokoiły tabletki antykoncepcyjne, które znalazła w plecaku - dodaje.

Zdarza się, że o pomoc proszą przedsiębiorcy oszukani przez wspólnika. - Kiedyś przyszedł do mnie pan, który od miesięcy bezskutecznie prosił swojego wspólnika o zwrot kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tamten tłumaczył się ciągle, że jest bez grosza, że firma nie przynosi oczekiwanych dochodów itd. Po kilkudniowych obserwacjach wyszło na jaw, że facet kupił niedawno nowe mieszkanie, a żona właśnie jest z przyjaciółkami na luksusowym rejsie. Kiedy doprowadziliśmy do konfrontacji, a klient przedstawił oszustowi zebrane dowody i zagroził sądem, pieniądze odzyskał jeszcze tego samego dnia. Wspólnik przyniósł mu je za godzinę, w zwykłej reklamówce z supermarketu - wspomina Marek.

Dniówka - 1500 złotych

Średnia stawka za usługi detektywa to 1500 zł dziennie. - Taka jest średnia, ale ja uzależniam wynagrodzenie od rodzaju śledztwa. Zależy, czy prowadzę je w Łodzi czy też jeżdżę po Polsce, jaki sprzęt jest mi potrzebny, gdzie muszę bywać - opowiada.

Aby zacząć pobierać tak imponujące dniówki, należy najpierw zdobyć licencję uprawniającą do wykonywania zawodu. Warunkiem koniecznym do jej uzyskania jest zdanie trudnego egzaminu, głównie ze znajomości przepisów prawnych. Egzaminuje kilkunastoosobowa komisja składająca się z przedstawicieli prokuratury, policji oraz MSWiA. Do tego szereg testów i badań: psychologicznych, psychicznych, zdrowotnych. Za wszystko trzeba płacić, oczywiście z własnej kieszeni. Obecnie w Polsce działa około 400 detektywów, w Łodzi - mniej więcej 30.

Jednak w tej branży jest jedna podstawowa zasada - samemu niewiele się zdziała. Każdy detektyw potrzebuje pomocników, 3-5 osób, również z licencją. Potrzebny jest też ktoś do wyszukiwania niezbędnych informacji - w Internecie, prasie, bazach danych. - Należy często zmieniać samochody i ludzi do obserwacji, żeby człowiek nie zorientował się, że ktoś go śledzi. Na początku wypożyczałem samochody, ale gdy praca zaczęła przynosić dochody, kupiłem trzy auta. Różnych marek, różnej klasy, bo nie wiadomo, w jakim środowisku tym razem przyjdzie się mi obracać - twierdzi.

Recepta na sukces

Marek twierdzi, że w tej branży nie ma jednego, wspólnego dla wszystkich przepisu na sukces. - Mało kto zdaje sobie sprawę, w jak wielu dziedzinach trzeba być ekspertem, aby praca detektywa dawała porządne pieniądze. Oprócz ukończenia studiów i kursów, należy dokształcać się w specjalistycznych szkoleniach, np. psychologicznych czy ze znajomości prawa pracy. Tylko wszechstronna wiedza, wzbogacona wieloletnim doświadczeniem, daje gwarancję sukcesu - kończy.

* imię bohatera zostało zmienione

Fot. Nguyen, GNU FDL, Wikipedia.org

 

Tagi: agencja detetktywistyczna, praca, prywatny detektyw, zlecenia, Łódź
A co Ty o tym sądzisz? Napisz jakie jest Twoje zdanie...
captcha
  • Tekst
  • wxwx24/ 24.05.2011; 08:31 pisze:

    szukam prywatnego detektywa wxwx24@wp.pl

  • ania/ 09.06.2010; 15:58 pisze:

    poszukuje prywatnego detektywa z wojewudztwa łodzkiego albo z wielkopolski moje namiary ania187@o2.pl