Zakończyła się 8. edycja Festiwalu Literatury organizowanego przez Poleski Ośrodek Sztuki.
Literatura nie jest dziedziną, której twórcy przechadzają się po czerwonych dywanach. Na premierach nowych książek nie mdleją nastolatki, a ich autorzy nie tańczą wraz z gwiazdami na lodzie ani na parkiecie (wyjątki w tym względzie potwierdzają regułę). Również perspektywa przedsięwzięć spod znaku czytania grupowego wydaje się kulą wymierzoną w płot. Wyrwanie literatury z relacji jeden na jeden w stosunku do czytelnika sprawia, że kontakt z nią traci na intymności, zmieniając się w rodzaj kuriozalnego dyktanda, kiedy to wszyscy pospołu zapisywać mają w pamięci dukaną przez lektora treść.
O literaturze, gdy się ją już samemu przeczyta, można porozmawiać, najlepiej w wąskim gronie osób, które również się nią interesują, dla których być może jest ona czymś więcej, niż tylko pracochłonnych zjadaczem czasu. Właśnie idea kameralnych rozmów miłośników z miłośnikami przyświecała organizatorom Festiwalu Literatury z Poleskiego Ośrodka Sztuki. Przy lampce wina, w przyciemnionym świetle, w ciągu minionego tygodnia posłuchać można było Daniela Odii, Andy Rottenberg, Krzysztofa Vargi i Bronisława Maja, przybyłych do Łodzi ze swoimi najnowszymi książkami. Z gośćmi rozmawiali zaś - ustępując następnie miejsca publiczności - Anna Groblińska, Tomasz Bocheński i Jerzy Jarniewicz. Po zakończeniu części oficjalnej, goście wraz z gospodarzami i widownią przenosili się do kawiarni, gdzie, zażywając klimatu artystycznej bohemy, kontynuowali rozpoczętą wcześniej dyskusję.
Wydarzeniem osobnego typu w skali tegorocznego festiwalu było spotkanie z jedynym jego zagranicznym gościem - Jurijem Andruchowyczem - zorganizowane w Łódzkim Domu Kultury. Mimo że samo w sobie ciekawe, stanowiło jednak tylko preludium do koncertu tego ukraińskiego prozaika, poety, tłumacza, eseisty i, jak się okazuje, od czasu do czasu również wokalisty w polskim, eksperymentalnym zespole muzycznym Karbido. Poezja Andruchowycza w polskiej wersji językowej i muzyka Karbido - mimo że osobno ciekawe i inspirujące - połączone ze sobą, tracą na subtelności. Po koncercie widownia klaskała ochoczo, a artyści nie mieli innego wyboru, jak tylko wrócić na scenę i zagrać jeszcze dwa bisy.
Organizowanie festiwalu literackiego zawsze jest balansowaniem na granicy śmieszności. Imprezy Poleskiego Ośrodka Sztuki chronią się przed tej granicy przekroczeniem za pomocą minimalizmu (a może pewnego rodzaju skromności) jaki został wpisany w ich specyfikę przez organizatorów. Starych drzew się nie przesadza, a staruszka literatura nie lubi, gdy robi się z niej pokarm dla gawiedzi - do czego zdają się zmierzać przedsięwzięcia na dużą skalę w rodzaju festiwali „Poznań Poetów”, czy „Port Wrocław”. Literatury nie zobaczy się tak jak filmu ani nie usłyszy tak jak muzyki. Odkrycie tego, co ma do zaoferowania, wymaga koncentracji trudnej do osiągnięcia pośród tłumów. Niespełnienie tego wymagania sprawia zaś, że w porównaniu z innymi rodzajami sztuki jawi się ona jako twór przestarzały i kaleki. Poleski festiwal jest w zasadzie jedynym znanym mi festiwalem literackim, który szanuje literaturę w jej dystansie do opisywanej przez nią rzeczywistości.





































QBAPOLSKA/ 02.07.2011; 09:03 pisze:
Miałem przyjemność uczestniczyć w koncercie Karbido:
Koncert Karbido Music4Buildings-VOL.05 Grohman Villa - link : http://www.mmlodz.pl/blog/entry/271386/Koncert+Karbido+Music4Buildings-VOL.05+Grohman+Villa.html