6 kwietnia w MS2 przy ulicy Ogrodowej odbyła się debata „Łódź obecna" dotycząca kulturowego i kulturalnego wizerunku miasta.
Organizatorem spotkania był kwartalnik artystyczno - kulturalny „Arterie". Wzięły w nim udział osoby, które na co dzień reprezentują różne opcje polityczne i są zwolennikami odmiennych wizji Łodzi kulturalnej. Do udziału w debacie zaproszono m.in. Łukasza Biskupskiego z „Topografii", Błażeja Lenkowskiego z Fundacji Industrial, Sebastiana Rybarczyka z Fundacji Projekt Łódź oraz Tomasza Piątka z „Krytyki Politycznej". Specjalnymi gośćmi byli Krzysztof Candrowicz z Łódź Art Center i Małgorzata Ludwisiak z Muzeum Sztuki w Łodzi.
O kulturze w zasadzie powiedziano niewiele. Uczestnicy debaty skupili się na rozmowie o wizerunku i tożsamości miasta, przez co próbowali wskazać drogę jego rozwoju. - Łódź to miasto o zranionej tożsamości, które nie może znaleźć dla siebie miejsca. Należy starać się, aby to przede wszystkim mieszkańcy spojrzeli na miasto jako na przestrzeń, którą należy kreować i budować - powiedział Łukasz Biskupski. - Potrzebne jest nam proste, marketingowe hasło, które w całej Polsce będzie się kojarzyło pozytywnie - stwierdził Błażej Lenkowski.
Nie brakowało również dosadnych głosów krytyki. - W opinii zarówno Polaków, jak i mieszkańców innych państw Europy, Łódź to ohydny, śmierdzący slums. A osoby, które najczęściej można spotkać na ulicy to matki z dziećmi i alkoholicy. Tutaj nie wystarczy plan rozwoju, trzeba planu ratowania miasta - powiedział Tomasz Piątek. - Naprawdę nie trzeba wiele, aby Łódź stała się miastem przyjaznym, bo na razie takim nie jest. Wystarczy zadbać, aby tramwaje przyjeżdżały na czas, z murów zniknęły wulgarne napisy, aby Piotrkowska była czysta. Wtedy i łodzianie będą bardziej otwarci na dobro miasta - tłumaczył Sebastian Rybarczyk.
Wszyscy jednak podkreślali, że dużym krokiem naprzód jest już sam fakt organizowania takich debat. - To nie muszą być spotkania, które przynoszą gotowe, konkretne rozwiązania. Najważniejsze, aby coraz więcej osób interesowała przyszłość miasta. To wspólna sprawa wszystkich środowisk, od władz zaczynając, a na zwykłych mieszkańcach kończąc - powiedział Krzysztof Candrowicz.








































Tukan Srukan/ 07.04.2010; 16:24 pisze:
Bo tę dyskusję można o kant tyłka potłuc. Przyszli, zostali przedstawieni i właściwie mogliby posiedzieć w milczeniu, bo to co gadali wszyscy wiedzą od dawna. Zamiast paplać bez sensu lepiej wzięliby się za jakieś pożyteczne zajęcie.
tukan/ 07.04.2010; 14:58 pisze:
Strzał w dziesiątkę! Trzeba było zająć się najważniejszymi wątkami tej dyskusji, bo z tekstu niewiele wynika. Przyszli, zostali przedstawieni, następnie padły jakieś mniej lub bardziej kontrowersyjne zdania i wreszcie koniec. Nie interesuje mnie jako mieszkańca Łodzi kto zorganizował spotkanie i osoby, które nie wypowiedziały ani słowa, przynajmniej w tym artykule. Napiszcie coś, co zainteresuje człowieka. Być może czasem pewne sprawy lepiej przemilczeć niż pisać bez namysłu.
marko/ 07.04.2010; 10:50 pisze:
łódź nieobecna nieusprawiedliwiona
Fefok/ 07.04.2010; 10:46 pisze:
Piątek dał czadu, ale rzeczywiście trzeba potrząsnąć trochę workiem. Inaczej cały potencjał skanalizujemy w dyskusjach i poklepywaniu się po plecach. Wreszcie ktoś przeciwstawił się wizji miasta prywatnego, w którym wszystko oddano developerom lub sprywatyzowano. A przestrzeń publiczną ogranicza się do małych płachetkek pomiędzy parkanami. Zgadzam się z p. Biskupskim, miasto to jego mieszkańcy a nie prywatna zagroda różnych miniskrzydlewskich.
Konstruktywna Krytyka/ 07.04.2010; 09:48 pisze:
Najlepszy był Tomek Piątek z Krytyki Politycznej, jako jedyny mówił sensownie. Albo Państwo odnowi miasto albo zaprośmy do nas squatersów z zagranicy!