Lider I ligi Widzew Łódź, po bramkach Dudu dla gospodarzy i Michała Maciejewskiego dla gości, zaledwie zremisował na swoim boisku z Motorem Lublin 1:1
Początek meczu był w wykonaniu obu drużyn dość wyrównany. Śmiało poczynali sobie zawodnicy Motoru, którzy nie przestraszyli się lidera i odważnie konstruowali akcje ofensywne. Kilka razy bądź udanie piąstkował Maciej Mielcarz, bądź na posterunku byli obrońcy Widzewa. Gospodarze jednak nie pozostawali rywalom dłużni. W 3. minucie na solową akcję zdecydował się Marcin Robak, ale przy próbie minięcia obrońcy za mocno wypuścił sobie piłkę. Chwilę później strzał Darvydasa Sernasa z ok. 13 metrów zablokował jeden z graczy przyjezdnych.
Z biegiem czasu coraz wyraźniejsza stawała się przewaga Widzewa. W ciągu kilkudziesięciu sekund gospodarze wypracowali sobie dwie znakomite sytuacje, niestety żadna nie zakończyła się powodzeniem. Najpierw Sernas z łatwością wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i zamiast strzelać, próbował zagrywać do kolegów w polu karnym, co zakończyło się stratą. Chwilę później z najbliższej odległości nie trafił Krzysztof Ostrowski. Ten sam zawodnik w 22. minucie ponownie próbował pokonać bramkarza przyjezdnych, jednak Dawid Dłoniak pomimo rykoszetu w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny.
Trudno zliczyć, ile znakomitych sytuacji zmarnowali w pierwszej połowie widzewiacy. Rywale ograniczali się tylko do rozbijania ataków gospodarzy, które z minuty na minutę nabierały rozpędu. Kilkakrotnie strzelał Marcin Robak (jedno uderzenie znalazło nawet drogę do bramki, ale sędzia dopatrzył się kontrowersyjnego spalonego), swoje próby dorzucili także Jarosław Bieniuk i Mindaugas Panka. Ten ostatni w 38. minucie zdecydował się na bardzo efektowny strzał przewrotką, który był co prawda celny, jednak zdecydowanie zbyt lekki, aby zaskoczyć golkipera przyjezdnych. Do przerwy mecz kończył się bezbramkowym remisem.
Kolejne 45. minut Widzew rozpoczął z jedną zmianą w składzie: Piotra Grzelczaka zastąpił Tomasz Lisowski. Wydawało się, że gospodarze nadal będą konsekwentnie prowadzić grę w ofensywie, gdy w 51. minucie to Motor stanął przed niespodziewaną szansą na objęcie prowadzenia. Po faulu jednego z widzewiaków w polu karnym, sędzia Tomasz Wajda bez zastanowienia wskazał na jedenasty metr. Takiej szansy lublinianie zmarnować nie mogli - Michał Maciejewski pewnie pokonał Macieja Mielcarza. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później Motor grał już w dziesiątkę. Krystian Kalinowski w niesportowy sposób sfaulował wychodzącego na pozycję łódzkiego zawodnika i arbiter zasłużenie pokazał mu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Sprawiedliwość postanowił wymierzyć także wykonujący podyktowany rzut wolny Dudu i pięknym uderzeniem „za kołnierz" wreszcie przełamał strzelecką niemoc zespołu. W międzyczasie w barwach Widzewa zadebiutował Souhail Ben Radhia, który wszedł za Łukasza Brozia.
Po wyrównującym golu mecz się zaostrzył, zwłaszcza ze strony gości, którzy nie zawsze sportowymi metodami przerywali nieustające ataki miejscowych. W 70 minucie Łukasza Grzeszczyka zastąpił Dejan Miloseski, który zaraz po wejściu na boisko popisał się mocnym strzałem z 16. metrów. Trafił jednak w poprzeczkę. Nerwy puszczały także widzewiakom. W 77. minucie żółtą kartką został ukarany Tomasz Lisowski, który niepotrzebnie wdał się w dyskusję z ławką rezerwowych Motoru. Gospodarze za wszelką cenę próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Brakowało jednak wykończenia akcji. W 87 minucie na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Miloseski. Pomimo kilku dogodnych sytuacji w doliczonym czasie gry, wynik nie uległ już zmianie i Motor wywiózł z Łodzi cenny punkt.
Wyjściowy skład Widzewa:
Mielcarz - Dudu, Bieniuk, Szymanek, Broź - Ostrowski, Sernas, Grzeszczyk, Panka - Robak, Grzelczak
Rezerwowi:
Fabiniak, Miloseski, Lisowski, Madera, Kuklis, Durić, Ben Radhia
Sędziowie:
Tomasz Wajda, Sławomir Kowalewski, Wojciech Szczurek (wszyscy Śląski ZPN)
Widzowie: 8000
Powiedzieli po meczu
Bogusław Baniak (trener Motoru):
Był to niezły mecz, rozgrywany w szybkim tempie, z optyczną przewagą Widzewa. Zbyt krótko byliśmy na prowadzeniu, bo być może udałoby się nam sprawić jeszcze większą niespodziankę. Jestem dumny z moich chłopaków, walczyli dzielnie i zostawili na boisku kawał zdrowia. A to co się dzieje w Łodzi, atmosfera na trybunach, doping i oprawa to najwyższy krajowy poziom i jestem pewien, że niedługo pogratuluję Pawłowi Janasowi awansu do Ekstraklasy.
Paweł Janas (trener Widzewa):
Jeżeli nie da się wygrać, trzeba się cieszyć z remisu. Nie ma na świecie drużyn, które wygrywają wszystkie mecze po kolei. Motor nie jest dla nas szczęśliwym rywalem, w tym sezonie straciliśmy już z nimi 4 punkty. Rzut karny był podyktowany słusznie, popełniliśmy błąd w obronie, bo nie można robić wślizgu w narożniku pola karnego, kiedy są jeszcze w pobliżu inni zawodnicy, którzy mogą przerwać akcję. Najbardziej jednak szkoda niewykorzystanych okazji w ataku.
Tomasz Lisowski (zawodnik Widzewa):
Cóż mogę powiedzieć, bardzo żałujemy, że nie udało się dziś wywalczyć trzech punktów. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale brakowało szczęścia. Remis na własnym stadionie, w obecności takiej publiczności, zupełnie nas nie zadowala.




![Widzew - Lechia 0:1 [FOTO]](./files/images/articles/n29rhGPQ80h5TXN_32x32-0.jpg)
![Widzew - Legia 1:1 [FOTO]](./files/images/articles/o80LoivFHH7n7Z3_32x32-0.jpg)
![Widzew - Śląsk 2:2 [FOTO]](./files/images/articles/Noxsd47HhYR5ZGO_32x32-0.jpg)

































Szymon Grzybowski / 27.03.2010; 21:16 pisze:
hehe