Dodano: 10.12.2011r. przez: olafilipiak Kategoria: Sport

Widzew - Górnik 2:0

olafilipiak

Autor
1367 wiadomości

W meczu 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź pokonał Górnika Zabrze 2:0.

Mecz z Górnikiem był ostatnią okazją widzewiaków do zaprezentowania się kibicom na własnym stadionie. Kolejne spotkanie łodzianie zagrają u siebie dopiero wiosną - 18 lutego z Podbeskidziem Bielsko - Biała.

Tymczasem dzisiejszy mecz był dla obu ekip bardzo istotny. Dość powiedzieć, że przed 17. kolejką spotkań Widzew i Górnik sąsiadowały ze sobą w tabeli, a widzewiacy mieli nad zabrzanami jedynie 2 punkty przewagi. Wygrana drużyna mogła więc dziś zapewnić sobie spokojne miejsce w tabeli przed zimową przerwą.

Jeśli chodzi wyjściowy skład łodzian, to kontuzji nie zdążyli wyleczyć ani Piotr Grzelczak, ani Souhail Ben Radhia i obu tych zawodników zabrakło w meczowej kadrze. Do pierwszej jedenastki wrócili za to Ugo Ukah oraz Krzysztof Ostrowski. Łódzkim kibicom mógł się także przypomnieć jeszcze niedawno broniący barw Widzewa Prejuce Nakoulma, który latem przeniósł się do Zabrza i od tego czasu stał się najskuteczniejszym zawodnikiem Górnika.

Pierwszą dogodną sytuację do objęcia prowadzenia wypracowali sobie gospodarze. Adrian Budka dośrodkował piłkę niemal z linii końcowej boiska, do strzału głową już składał się Krzysztof Ostrowski, ale piłkę w ostatniej chwili na rzut rożny wybił jeden z obrońców Górnika. Po kornerze strzał Bieniuka głową poszybował nad poprzeczką.

W 9. minucie było już 1:0 dla Widzewa. Najpierw prostopadłą piłkę do Oziębały zagrał Panka, ale łódzkiego napastnika wyprzedził obrońca gości i wybił futbolówkę na wolne pole, jednak wpadła ona wprost pod nogi Adriana Budki, który wykorzystał złe ustawienie bramkarza Górnika i płaskim strzałem umieścił ją w siatce.

Chwilę później z dobrej strony po raz pierwszy pokazał się Nakoulma, który wychodził sam na sam z Mielcarzem, ale tym razem szybszy był bramkarz Widzewa, który pewnie złapał piłkę.

Po strzeleniu bramki Widzew cofnął się do obrony i pozwolił dłużej utrzymywać się przy piłce rywalom. Pierwszy strzał z dystansu Mariusza Magiery był jeszcze bardzo niecelny, ale uderzenie z woleja z 16. metrów Daniela Gołębiewskiego minęło słupek o centymetry, a gdyby piłka leciała w światło bramki to Mielcarz byłby bez szans.

Widzew grał z kontry i niektóre z nich były całkiem groźne. W 26. minucie po dośrodkowaniu Panki i strzale głową Abbesa piłka minęła bramkę strzeżoną przez Łukasza Skorupskiego, ale trzeba przyznać, że Tunezyjczyk mógł przepuścić piłkę i pozwolić uderzyć lepiej ustawionemu Bieniukowi.

Dwie minuty później było już 2:0. Doskonałym podaniem do Oziębały popisał się Pinheiro, napastnik Widzewa popędził co sił w kierunku bramki i silnym strzałem pokonał Skorupskiego. W 35. minucie Oziębała powinien znów podwyższyć wynik, tym razem świetnie obsłużony przez Budkę, ale będąc sam na sam ze Skorupskim fatalnie przestrzelił.

Górnik odpowiedział strzałem Nakoulmy, po którym Mielcarz wypuścił piłkę z rąk, ale za chwilę naprawił swój błąd. W 40. minucie aktywny od pierwszego gwizdka Oziębała wbiegł w pole karne, gdzie został przewrócony przez Michała Pazdana. Arbiter Tomasz Musiał karnego nie gwizdnął i trzeba przyznać, że był to duży błąd sędziego z Krakowa. Do przerwy wynik nie zmienił się.

Druga połowa zaczęła się od serii rzutów rożnych wykonywanych przez Górnika, ale nie przyniosły one zagrożenia pod bramką Mielcarza. Goście byli jednak stroną przeważającą, dłużej utrzymywali się przy piłce, a Widzew momentami nie potrafił wyjść ze swojej połowy. Kolejnym ostrzeżeniem dla gospodarzy był strzał Mariusza Magiery z rzutu wolnego, który na róg wybił Mielcarz. Kolejną okazję miał Górnik w 61. minucie, kiedy to strzał głową Gołębiewskiego minął słupek.

Mecz w drugiej połowie nie był już tak ciekawy, jak przed przerwą. Widzewiacy, uspokojeni dwubramkowym prowadzeniem, nie kwapili się do szaleńczych ataków. Pierwszą dogodną okazję w 62. minucie miał Oziębała, który wbiegł z piłką między trzech obrońców Górnika, ale jego strzał był zbyt lekki, aby zaskoczyć Skorupskiego.

W 64. minucie trener Radosław Mroczkowski dokonał podwójnej zmiany: Krzysztofa Ostrowskiego zastąpił Princewill Okachi, a Przemysława Oziębałę - Mariusz Stępiński.

W kolejnych minutach na boisku nadal nie działo się zbyt wiele ciekawego. Górnik ciągle dłużej utrzymywał się przy piłce, ale dobrze dysponowana dziś obrona Widzewa nie pozwalała rywalom na zbyt wiele. Widzewiacy mogli podwyższyć prowadzenie po kontrze, kiedy to Okachi zdecydował się na rajd lewą stroną boiska i próbował dośrodkowaniem przelobować Skorupskiego, ale tym razem górą był bramkarz Górnika.

W końcówce Górnik zaatakował odważniej, co pozwoliło widzewiakom na przeprowadzenie kilku szybkich kontr, jednak bez powodzenia. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik nie uległ już zmianie. Widzew zasłużenie wygrał z Górnikiem 2:0 i wygląda na to, że zimę będą mogli widzewiacy przepracować w pełnym spokoju.

Widzew Łódź - Górnik Zabrze 2:0 (2:0)

Bramki:

Widzew - Budka (9.), Oziębała (28.)

Skład Widzewa:

Mielcarz - Bartkowski, Ukah, Bieniuk, Dudu, Budka, Abbes (79. Mroziński), Panka, Pinheiro, Ostrowski (64. Okachi), Oziębała (64. Stępiński).

Skład Górnika:

Skorupski - Pazdan, Szymura (ż, 46. Kwiek), Gołębiewski (81. Milik), Nakoulma, Marciniak, Olkowski (92. Jonczyk), Przybylski (ż), Magiera, Bemben, Mączyński.

Sędziowie:

Tomasz Musiał (główny), Sebastian Mucha, Jakub Ślusarski (asystenci) - wszyscy KS Kraków

Fot. Michał Durka

 

Tagi: Górnik Zabrze, halo łódź, mecz, relacja, T-Mobile Ekstraklasa, Widzew Łódź, Łódź
A co Ty o tym sądzisz? Napisz jakie jest Twoje zdanie...
captcha
  • Tekst