Dodano: 18.02.2012r. przez: olafilipiak Kategoria: Sport

Widzew - Podbeskidzie 0:1

olafilipiak

Autor
1367 wiadomości

Meczem z Podbeskidziem Bielsko - Biała piłkarze Widzewa zainaugurowali rundę wiosenną T-Mobile Ekstraklasy. Niestety już przed pierwszym meczem łódzkiego zespołu nie ominęły kłopoty zdrowotne.

Trener Widzewa Radosław Mroczkowski nie mógł skorzystać z narzekających na kłopoty zdrowotne Jarosława Bieniuka i Souheila Ben Radhii, którzy nie znaleźli się nawet w meczowej osiemnastce. Tylko na ławce rezerwowych usiadł z kolei Ugo Ukah, więc parę stoperów tworzyli z konieczności Hachem Abbes i Bruno Pinheiro. W pierwszym składzie pojawili się za to powracający po kontuzji Łukasz Broź oraz sprowadzony z ŁKS-u Marcin Kaczmarek.

Mecz rozpoczął się fatalnie dla gospodarzy. Już w 3. minucie ręką w polu karnym w stosunkowo niegroźnej sytuacji zagrał Hachem Abbes. Sędzia bez wahania podyktował rzut karny, a Tunezyjczyka ukarał żółtą kartką. Na szczęście dla widzewiaków wykonujący jedenastkę Sylwester Patejuk fatalnie przestrzelił.

Widzew próbował odpowiedzieć uderzeniami głową. Najpierw po wrzutce Dudu nad bramką Zajaca strzelił Abbes, chwilę później do dośrodkowaniu Kaczmarka z rzutu różnego głową przestrzelił Mroziński.

W 15. minucie dogodną okazję znów wypracowali sobie goście. Po podaniu jednego z kolegów sam na sam z Mielcarzem znalazł się Maciej Rogalski, ale bramkarz Widzewa w ostatniej chwili wygarnął mu piłkę spod nóg. W odpowiedzi strzelał Okachi, ale futbolówka przeleciała tuż obok słupka.

Gospodarze w pierwszym fragmencie meczu, oględnie mówiąc, nie zachwycali. Popełniali dużo błędów, gubili piłki i często faulowali rywali w okolicach pola karnego, przez co bielszczanie mogli próbować szczęścia ze stałych fragmentów gry. Strzały Nathera i Koniecznego z rzutów wolnych nie znalazły jednak drogi do bramki, choć trzeba przyznać, że to Podbeskidzie prezentowało się lepiej.

W 29. minucie kibice obejrzeli dobitny tego przykład. Po kolejnym błędzie Abbesa, który dał się minąć rywalowi jak tyczka, sam na sam z Mielcarzem znów znalazł się Rogalski. Pierwsze uderzenie napastnika z Bielska - Białej bramkarz Widzewa odbił przed siebie, a dobitkę, lecącą do pustej bramki, z linii wybił Bruno Pinheiro.

W 35. minucie z dobrej strony pokazał się Dudu, który na skrzydle minął Dancika, wbiegł z piłką w pole karne i spróbował strzału z dość ostrego kąta, choć mógł podawać do lepiej ustawionych kolegów. Podbeskidzie zrewanżowało się uderzeniem Demjana, które z łatwością złapał jednak Mielcarz.

Do dość kontrowersyjnej sytuacji doszło w 40 minucie, kiedy Princewill Okachi wykorzystał błąd obrony Podbeskidzia i był bliski przejęcia zmierzającej do bramkarza Podbeskidzia piłki. Po przepychance w polu karnym z obrońcą rywali, widzewiak przewrócił się na murawę. Gospodarze i kibice domagali się rzutu karnego, ale gwizdek sędziego Marciniaka milczał.

W doliczonym czasie gry swoją szansę miał jeszcze Panka, który po dośrodkowaniu Kaczmarka z 7. metrów strzelił głową wprost w Zajaca. Do przerwy kibice zgromadzeni na stadionie Widzewa nie obejrzeli goli.

Początek drugiej połowy nie przyniósł poprawy jakości gry obu ekip. Dopiero w 56. minucie łodzianie przeprowadzili składną akcję, zakończoną jednak niecelnym strzałem Okachiego. Podbeskidzie odpowiedziało kontrą, po której w polu karnym jak ścięty padł Sebastian Ziajka, ale arbiter karnego nie gwizdnął.

W 64. minucie trener Widzewa zdecydował się na przeprowadzenie podwójnej zmiany: Krzysztofa Ostrowskiego zastąpił Jakub Bartkowski, a Przemysława Oziębałę - Mariusz Stępiński. Ten ostatni chwilę później mógł zresztą wpisać się na listę strzelców, ale jego uderzenie zablokowali obrońcy gości.

W 67. minucie bramkę - trzeba przyznać, że zasłużoną - zdobyło Podbeskidzie. Po bezsensownym faulu Panki przed polem karnym, sędzia bez wahania podyktował rzut wolny dla gości. Do piłki podszedł Sylwester Patejuk, który mocnym strzałem po ziemi pokonał Mielcarza i bielszczanie prowadzili w Łodzi 1:0.

Chwilę później strzelec gola opuścił boisko (zastąpił go Piotr Malinowski), w drużynie Widzewa za Piotra Mrozińskiego wszedł Mariusz Rybicki, dla którego był to debiut w oficjalnym meczu w barwach gospodarzy.

Gospodarze grali tak, jakby wcale nie zauważyli, że stracili bramkę, a minuty uciekają. Byli wolniejsi od rywali, nie mieli pomysłu na grę w ataku (choć o to można mieć najmniejsze pretensje, bo średnia wieku napastników Widzewa, którzy od 68. minuty przebywali na boisko, to...17,5 roku) i tracili piłki w bardzo prostych sytuacjach.

Podbeskidzie z kolei jednobramkowe prowadzenie w zupełności satysfakcjonowało, więc piłkarze z Bielska-Białej skoncentrowali się na rozbijaniu ataków Widzewa, co zresztą nie przysparzało im zbytnich problemów. Trzeba szczerze przyznać, że łodzianie zawiedli, może nie samą porażką, ale z pewnością jej stylem.

Widzew na inaugurację przegrał z Podbeskidziem 0:1. Za tydzień o jakiekolwiek punkty może być jeszcze trudniej, bo podopieczni trenera Mroczkowskiego zagrają w Warszawie z tamtejszą Polonią.

Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)

Bramki:

Podbeskidzie: Patejuk - 67.

Skład Widzewa:

Mielcarz (ż) - Broź, Abbes (ż), Pinheiro, Dudu, Ostrowski (64. Bartkowski), Panka, Mroziński (68. Rybicki), Kaczmarek, Okachi, Oziębała (64. Stępiński).

Skład Podbeskidzia:

Zajac - Dancik, Sokołowski (ż), Ziajka (ż), Patejuk (ż, 68. Malinowski), Rogalski (82. Elmaleach), Nather, Demjan (87. Curić), Konieczny, Król, Łatka.

Sędziowie:

Szymon Marciniak (główny), Paweł Sokolnicki, Tomasz Listkiewicz (asystenci) - wszyscy Małopolski ZPN

Tagi: mecz, piłka nożna, Podbeskidzie Bielsko - Biała, relacja, T-Mobile Ekstraklasa, Widzew Łódź
A co Ty o tym sądzisz? Napisz jakie jest Twoje zdanie...
captcha
  • Tekst