Dodano: 8.03.2010r. przez: Szymon Grzybowski Kategoria: Wiadomości

Dzień kobiet w Muzeum Fabryki

Szymon Grzybowski

Autor
1363 wiadomości

Przy ogłuszającej pracy krosen i w bawełnianym pyle - takie obchody dnia kobiet zaproponowało Muzeum Fabryki w Manufakturze. Gośćmi specjalnymi były między innymi wojewoda Jolanta Chełmińska i posłanka Hanna Zdanowska.

Spotkanie w Muzeum Fabryki przy Manufakturze było połączone z akcją charytatywną na rzecz podopiecznych z Ośrodka Aktywizacji Zawodowej i Społecznej Caritas Archidiecezji Łódzkiej. Zaproszone panie miały namalować swój własny wzór na koszulkach, które następnie zostaną zlicytowane na aukcjach internetowych.

- Panie, jako kobiety sukcesu nie muszą martwić się o karierę. My chcemy pomóc tym, które mają problem z rozwojem zawodowym - tymi słowami przywitał gości ksiądz Jacek Ambroszczyk, dyrektor Caritas Archidiecezji Łódzkiej.

Goście dostali stemple, farby, flamastry i zaczęli malować. Dominowały motywy wiosenne. - Zdecydowanie nie będzie to nic związanego ze sportem - mówiła nam znana łódzka siatkarka, Małgorzata Niemczyk, której koszulka bardzo szybko pokryła się dziesiątkami kwiatów. Sportsmenka przekazała również na aukcję koszulkę klubu, w którym na co dzień występuje. - Nie mam pomysłu na nic konkretnego. Chcę, żeby na mojej koszulce było dużo zieleni,bo to kolor nadziei. Chciałam też dużo czerwonego, bo to kolor miłości, ale niestety nie ma, więc zastąpię go żółtym - komentowała swoją twórczość wojewoda łódzka, Jolanta Chełmińska i dodała - Kobiety same muszą sobie pomagać. Tylko jedna kobieta jest w stanie zrozumieć drugą.

O potrzebach ośrodka mówił nam ksiądz Jacek Ambroszczyk - Potrzeba szkoleń, które pomogą tym paniom podnieść kwalifikacje, potrzeba miejsca gdzie będzie można usiąść do komputera i poszukać ofert pracy oraz nauczyć się obsługiwać podstawowych programów. Potrzeba również opieki specjalistów - psychologów - którzy pomogą uwierzyć w siebie i nie poddawać się po kilku nieudanych próbach. Na to wszystko potrzeba pieniędzy - mówi i dodaje - Jesteśmy bardzo wdzięczni Muzeum Fabryki, że zorganizowali tę wspaniałą akcję.

- Oczywiście chciałabym, żeby moje dzieło zostało zlicytowane za jak najwięcej. Jestem pewna jednak, że nikt nie będzie zwracał uwagi na jakość, a na cel - kończy Jolanta Chełmińska.

Akcja była połączona ze zwiedzaniem muzeum. Mówiono o historii fabryki i technologii wyrobu tkanin. Specjalnie dla gości uruchomiono 110-letnie krosna tkacje. Ogromny hałas wydawany przez te maszyny wprawiał w zdumienie zebranych. - To tylko dwa krosna. Na początku funkcjonowania fabryki było takich dwieście. W czasach największego rozkwitu ponad dwa tysiące. Jak łatwo się domyśleć podstawową chorobą zawodową tkaczy i tkaczek była głuchota - opowiadał przewodnik.

 

Tagi: chełmińska, Fabryki, Jolanta, Manufaktura, muzeum, Wojewoda
A co Ty o tym sądzisz? Napisz jakie jest Twoje zdanie...
captcha
  • Tekst